O „Makbecie” A. Dudy-Gracz

,,Makbeta” kojarzy każdy. Jeżeli historia szkockiego władcy wciąż nie jest wam znana, to drogą dedukcji łatwo wywnioskować, że: a) jesteście na profilu innym niż humanistyczny, b) macie ciekawsze życie towarzyskie, niż by wypadało. Jednak jako szkolna lektura, wcześniej czy później, wpadnie wam w ręce, gdyż podstawę programową można porównać do ściany, której nie sposób przesunąć. Jednak mimo tych licznych archaizmów i wybujałych wersów- nie taki diabeł straszny…

Przekonać się o słuszności powyższego stwierdzenia miałam okazję 12 października 2017r. Owego chwalebnego dnia na zawsze porzuciłam radykalne przekonanie głoszące, że dramat szekspirowski nie może być zaskakujący, niesztampowy.

Do monumentalnego gmachu wrocławskiego Capitolu, a później do sali widowiskowej wchodziłam krokiem niepewnym, lecz z umysłem przygotowanym na najdłuższe 3,5 godziny mojego jestestwa. O spektaklu, wyreżyserowanym przez Agnieszkę Dudę-Gracz, wiedziałam wyłącznie tyle, iż będzie brutalny, długi i ciężki w odbiorze. Jednak ogromnie się pomyliłam. Zamiast konieczności wypicia pięciu kaw w papierowych kubkach i ciągłego szczypania się, aby nie zasnąć, dostałam gęsiej skórki i nieplanowanego skurczu wszystkich mięśni mojego ciała. Na widowni wibrowała demoniczna magia, krew ściekała ze sceny, a wersy tragedii wrzynały się w umysł, jak dojmująco piękny i przerażający sztylet ze srebrną rękojeścią. Gra aktorów, m.in. Magdy Kumorek (Lady Makbet) i Cezarego Studniaka (Makbet), w pełni nieświadomie przeniosła mnie do XI wiecznej Szkocji. Muzyka Mai Kleszcz i Wojciecha Krzaka swoim celtyckim wydźwiękiem, wciągała niczym rwąca rzeka i oczarowywała jak osobliwe zaklęcia.

,,Makbet” mnie zahipnotyzował. W teatrze bywam rzadko, ale gdyby wszystkie widowiska były tak imponujące, charyzmatyczne i przesiąknięte mistycyzmem, to nie pozostałoby mi nic innego, jak oszczędzać kieszonkowe na

kolejny bilet. Z czystym sumieniem namawiam was, abyście odłożyli przyziemne sprawy na później i wybrali się do Capitolu. W pełni świadoma wagi swoich słów, wyznaję: ,,Makbet” jest lepszy niż nowy sezon Gry o Tron!

Gotowa na atak fanek Jona Snow –

Miriam Olek, klasa humanistyczna 1a