Mistrzyni świata chodzi do Norwida!

Wśród nas jest mistrzyni świata i to nie prima aprilis, ale sprawdzony news na pierwszą stronę ogólnopolskiego dziennika. Klaudia Wienke z klasy 3f 27 października bieżącego roku  została mistrzynią świata w WFMC (World Fight Sport and Martial Arts Council) w kategorii kick-light seniorek wagi -60 kg.  Mieliśmy zaszczyt i przyjemność przeprowadzić z Klaudią Wienke wywiad, w którym opowiada nam, jak wdrapała się na sportowy szczyt. Zapamiętajmy tę receptę na sukces : „Słyszę fight i robię swoje”; róbmy więc swoje za przykładem Klaudii i z nakazu mistrza, poety i tekściarza Wojciecha Młynarskiego.

-Od ilu lat trenujesz ? Kto cię do tego namówił ?

-Trenuję już od dwóch lat. Na pierwszy trening przyprowadził mnie mój brat. Dzięki niemu zaczęłam rozwijać się w sztukach walki.

Czy ciężko ci się było zaaklimatyzować w nowej roli ? Nie czułaś się z dyskryminowana, bo jednak jest to dyscyplina uprawiana głównie przez mężczyzn ?

-Na początku zawsze jest ciężko lecz po pewnym czasie szło mi coraz lepiej. Nie czułam się z dyskryminowana, przyzwyczaiłam się do tego i czasami mam satysfakcję, że jestem od nich silniejsza.

-Przejdźmy już do samego przygotowywania się do walki. Jak wyglądały twoje treningi przed zawodami czy były one cięższe niż zwykle ?

-Zazwyczaj są to półtoragodzinne zajęcia. Przed zawodami musiałam zbić wagę więc dużo biegałam można powiedzieć, że w każdej wolnej chwili. Były one o wiele cięższe trwały do 4 godzin maksymalnie włączając w to zwykły trening plus bieganie.

Skąd czerpałaś największe wsparcie ?

-Na pewno bardzo mnie wspierał trener, pomagał mi nie tylko fizycznie ale tez psychicznie, duży doping otrzymywałam również od rodziców, brata, znajomych i klubu. Nie zostawili mnie samej w tak ważnym dniu.

Czy mogłabyś nam opowiedzieć jak wyglądał sam dzień zawodów ? Jakie emocje tobą kierowały i co czułaś ?

-Kolejne ciężkie pytanie… Więc -“To już dzisiaj” – pomyślałam po przebudzeniu. Zostało kilka godzin do walki. Wchodzimy z klubem do budynku, w którym mają odbyć się zawody. Jest zatłoczony zawodnikami wraz z ich trenerami różnych narodowości. Ogarnia mnie stres lecz rozmowa z moim teamem dodaje mi pewności siebie. Czas upływa. Powoli zbliża się moje starcie. W międzyczasie koncentruje się na rozgrzewce i układam plan działania. Cios, cios kopnięcie i cios… Miejsce stresu zastępuję adrenalina. Zaraz walczę. Brat zakłada mi rękawice na ręce i przygotowuje mnie psychicznie na pojedynek. Wchodzę na matę, słyszę “fight” i zaczynam robić swoje. Oberwałam, ale nie szkodzi. Myślę sobie “dasz radę, nie bój się jej ciosów, nie bój się oddawać, zdominuj ją, przyjechałaś żeby wygrać…”. Usłyszałam dźwięk, który symbolizował koniec walki. Czułam zmęczenie, które jest normalne po takim wysiłku beztlenowym. Czekam na werdykt. Myślę sobie – “to była dobra walka”. Sędzia podnosi moją rękę, a następnie zakłada pas mistrzowski. Szczęście wypełniło całe moje ciało. Wygrałam!

-Na czym polegało ocenianie walki ?

-Każde uderzenie to był jeden punkt, zdobyłam ich sporo.

-Czy dotarło już do ciebie to, że jesteś Mistrzynią Świata ?

-Nie i myślę, że jeszcze przez długi okres czasu nie będę mogła w to uwierzyć.

-Czym są dla ciebie treningi ? Nie przeszkadzają ci w przygotowaniach do matury ?

-Nie to dla mnie jest odskocznia od codzienności. Treningi pomagają mi się odstresować można powiedzieć że tylko mi pomagają.

Dziękujemy Ci za ten wywiad. Trzymamy kciuki za świetnŚ wyniki.

Pamiętajmy … żeby spełniać marzenia można być maturzystą! Dziękujemy serdecznie Klaudii , że podzieliła się z nami swoimi cudownymi przeżyciami. Życzymy dalszych sukcesów.

Wiktoria Świerczek i Alan Zieliński 1a

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *