“Boże Ciało”- Film, który wystawia rachunek… sumienia

Film, który wystawia rachunek… sumienia

Czy to możliwe, że Komasa w filmie „ Boże Ciało”, opowiadającym o tym, jak mieszkańcy głębokiej polskiej prowincji przeżywają żałobę, pokazuje, jak Polacy  nie radzili/nie radzą sobie z traumą smoleńskiej katastrofy? Czy to zamierzone, czy przypadkowe? Bo przecież podobieństwa są ostre  – niemożność wyjścia z żałoby,  kult ofiar…

Czy my, którym łatwo przychodzi paść w niedziele na kolana, równie ochoczo przyklękniemy w błocie, w które wrzuca nas reżyser? A przecież to konieczne , by przeżyć katharsis. Ciekawe, że zadanie  rzucenia nas na kolana Komasa powierzył debiutantowi – Bartoszowi Bieleni,    a że to debiut bardzo udany, czerep rubaszny może być naruszony…

Czy mając tendencję do stygmatyzowania , etykietowania uda nam się dostrzec w mordercy Boże Ciało? Za wyprostowanie ścieżek wiernych, ks. Tomasz też ponosi ofiarę..

Czy jesteśmy gotowi na takie obrazoburcze porównania, bo w tym patologicznym bohaterze przeciętność i świętość miesza się z diabolicznością.

Z pewnością udało się Komasie wytrącić nas ze strefy komfortu, bo poprawczak nie poprawia, a władza zawsze w rekach wójta i plebana, a los przesądza pochodzenie.   

Dla niektórych  „Damy radę” zamieni się choć na chwilę „Nie zawsze dajemy radę”