“Boże ciało ” recenzja Norwida

”Boże Ciało” jest kolejną produkcją, która porusza trudny i kontrowersyjny temat związany z rolą Kościoła we współczesnym życiu Polaków. Fabuła filmu powstała na podstawie prawdziwych wydarzeń, w reżyserii znanego twórcy filmowego Jana Komasy. Na planie nie zabrakło również kilku rozpoznawalnych aktorów (Tomasz Ziętek, Aleksandra Koniecza, Eliza Rycembel). Scenariuszem natomiast zajął się młody, ale wybitnie zdolny Mateusz Pacewicz. Dzieło możemy zaliczyć do rodzaju filmów fabularnych i gatunku obyczajowego.

            Jan Komasa jest reżyserem, którego osobiście kojarzę z produkcją ”Sali Samobójców”, która wywiera równie mocne wrażenie i skłania odbiorcę do refleksji na temat poruszonych problemów społecznych. Główny motyw ,, Bożego Ciała’’ nawiązuje oczywiście do zagadnienia wiary lub bardziej do wszechobecnej hipokryzji z nią związanej. Film porusza również w wątku pobocznym nieetyczne aspekty życia młodych ludzi w poprawczaku.  To, co dzieje się w tego typu placówkach może być dla przeciętnego odbiorcy prawdziwym szokiem.  

Od strony literackiej uwagę zwracają bardzo naturalne dialogi, które dają nam możliwość wczucia się w losy i sposób myślenia bohaterów. Jesteśmy w stanie uwierzyć w istnienie wykreowanych w tak realistyczny sposób postaci.  Scenariusz jest naprawdę genialnie napisany. Tworzy czytelną i zrozumiałą historię z autentycznym przekazem. Nie zabrakło zarówno wątków poruszających jak i zabawnych, które nieco rozluźniały atmosferę głęboko infiltrującą naszą podświadomość. Mateusz Pacewicz poprzez znakomity scenariusz, dal  szansę aktorom  misternej gry na naszych emocjach. Scenariusz jest jedną z mocniejszych stron filmu i stanowy ,,kawał dobrej, filmowej roboty’’.

Także muzyka w filmie była znakomicie dobrana. Poruszająca z pewnością była scena śpiewu jednej z drugoplanowych postaci w piosence ”Lipka zielona”.  W pamięci widza zapadną również brutalne sceny z fragmentem utworu Białasa. Autor piosenki sam komentując ostateczny efekt po premierze filmu użył słów: ” to, co zrobił odtwórca głównej roli jest legendarne”.

Historia, na której oparta jest fabuła, to przeżycia 18 letniego Bartka, który od dzieciństwa fascynował się odprawianiem mszy. Grał na organach i zawsze marzył o zostaniu w przyszłości księdzem. Gdy za odłożone pieniądze kupił sutannę, trafił do parafii schorowanego proboszcza.  Przez dwa miesiące uczestniczył w odprawianiu nabożeństwa i jednocześnie służył pomocą na plebanii. Po pewnym czasie nie wytrzymał i przyznał się do oszustwa. Oczywiście wersja kinowa różni się w wielu aspektach od swojego pierwowzoru np. w prawdziwym życiu chłopak nawet nie był karany…

Skupiając się na odtwórcy głównej roli należy docenić jego autentyczną metamorfozę. Specjalnie do roli schudł 8 kg, ściął włosy, a nawet spędził dwa tygodnie w poprawczaku, by lepiej przygotować się do powierzonej roli!!! Jan Komasa ma szczególny dar odkrywania młodych  talentów. Tak było  również w przypadku debiutu Bartosza Bielenia. Ten młody aktor idealnie odczytał i zinterpretował postać ekspresyjnego Daniela. Aktor fenomenalnie oddał w swojej kreacji  charakter głównego bohatera.  W niektórych momentach jego zachowanie dosłownie mrozi krew w żyłach!

Nie możemy również zapomnieć o postaciach drugoplanowych, które czasem wydają się aż przerysowane, jednak nadają życia naszej opowieści. Bardzo urzekła mnie rola kościelnej. Aktorka perfekcyjnie ukazała za pomocą mikroekspresji swoją postać i jej zaborczy charakter. Pomimo tego, że czasem jest schowana na drugim lub nawet trzecim planie widz i tak ją dostrzeże! Różnorodność zaprezentowanych postaci to także ogromny atut powstałego obrazu.  Odbiorca może się lepiej wczuć w przeżycia bohaterów, które są w tym przypadku bardzo autentyczne.

Fabuła jest naprawdę uniwersalna i film może obejrzeć zarówno osoba gorliwie wierząca jak i zagorzały ateista. Jest to opowieść o bólu i niespełnionych ambicjach oraz wpływie środowiska oraz innych ludzi na pojedynczą jednostkę. Całość przypomina efekt domina lub dotknięcie motyla. Od małego, niby nic nie znaczącego kłamstewka rozwija się cała akcja i losy bohatera. Podobnie jest w przypadku wątków pobocznych. Jednym z nich jest stopniowy rozwój sprawy kryminalnej. Widz jest coraz bardziej ciekawy i ma ochotę na podążać za fabułą, by w końcu dowiedzieć się kto zawinił. Główną intencją filmu jest jednak ukazanie ludzkiej hipokryzji. Jeśli jedna z postaci mówi, że ”w tym mieście mieszkają dobrzy ludzie”, to widz ma z tyłu głowy wszystkie niegodziwości, których był świadkiem na ekranie. Jest to uczucie trudne do zniesienia, mamy wręcz ochotę krzyczeć, ponieważ dobrze wiemy że wszystkie osoby…że sami jesteśmy również zakłamani.

Jest to jeden z tych filmów, które mogę komuś polecić bez wyrzutów sumienia. Oczywiście jest on dedykowany dla osób o silnych nerwach. Emocje po takim seansie mogą nam towarzyszyć przez kolejnych kilka dni. Jeżeli ktoś ma ochotę na zobaczyć wyjątkowy obraz, który porusza problemy najczęściej przemilczane i wstydliwie ukrywane, to zapraszam na seans. Serdecznie zachęcam do obejrzenia ”Bożego Ciała”, ponieważ jest to dzieło, które nie pozostawia widza obojętnym i skłania do głębokiej refleksji. Jak dla mnie Oscar gwarantowany!