Kabaret Moralnego Niepokoju czy Niepokój Moralnego Kabaretu?

 

Tak czy inaczej, ta nazwa sugeruje, że oprócz rozrywki artyści  (w składzie: Robert Górski, Mikołaj Cieślak, Przemysław Borkowski, Rafał Zbieć oraz Agata Wątróbska), podsuwają treści głębsze i bardziej ambitne. Czy tak jest? Mogliśmy się o tym przekonać 3 lutego dzięki legitymacjom dziennikarskim w hali sportowo-widowiskowej w Jeleniej Górze.

„Maj zaczyna się we wtorek” taki tytuł nosi najnowszy program Kabaretu Moralnego Niepokoju. Jak zapewniają artyści nie ma i nie będzie w nim polityki, ale za to jest dużo humoru o czym mogliśmy się przekonać. Lekko spóźniony Robert Górski powitał nas zapewnieniem, że „im później zaczniemy tym wcześniej skończymy” i w ten sposób nawiązał kontakt z publicznością, czekającą z niecierpliwością na występ.

 

Pierwszy skecz opowiadał o swego rodzaju dyskursie, w trakcie którego swoje zdania prezentowały trzy pokolenia dziadek, ojciec i syn. Dialog był przezabawny, a mianowicie dotyczył tego, czy przystoi mężczyźnie w wieku 50 lat mieć o 30 lat młodszą partnerkę.

Następnym numerem była przekomiczna rozmowa ojca z synem. Styl bycia ojca i jego spokój w niektórych momentach przyprawiał publiczność o łzy (i to ze śmiechu).

Kolejnym skeczem były wakacje pewnej rodziny, która z powodu nienaładowanych telefonów komórkowych postanawia zagrać w „grę w skojarzenia” mającą na celu zbliżyć rodzinę. Dzieję się jednak odwrotnie. Początek wakacji zamienia się w kłótnię rodzinną. Określenia (te niecenzuralne również)padające ze sceny podczas owej kłótni tzn. „gry w skojarzenia” wywołują uśmiech na twarzach publiczności.

„Lepiej być milionerem czy menelem chorym na tyfus?” od tego pytania zaczęła się nowa scena opowiadająca o sytuacji, którą możemy zobaczyć w życiu codziennym, czyli zatrzymaniu przez policjantów dwóch panów niestroniących od alkoholu. Całe zatrzymanie pokazało kunszt gry aktorskiej wszystkich członków kabaretu.

Kolejny występ dotyczył wg artystów „Jak zaplanować wakacje i nie zwariować”. Choć tak naprawdę wkradł się tam element typowej kłótni małżeńskiej, który zepchnął na dalszy plan zaplanowanie wakacji. Kłótnia ta nie różniła się praktycznie niczym od tej prawdziwej rozgrywanej w przeciętnych domach. Myślimy, że realność tej sprzeczki  między mężem a żoną spowodowała tak liczne owacje ze strony publiczności.

W międzyczasie wybitni artyści kabaretowi odgrywali krótkie skecze przedstawiające np. rozmowę syna z ojcem na temat uczestnictwa w zajęciach religii a pod koniec widowiska zaśpiewali autorską piosenkę, która zebrała liczne brawa od zgromadzonych widzów.

Zanim jednak ten czas dobrej zabawy dobiegł końca zagwarantowano nam jeszcze dwa skecze. Pierwszy przedstawiał wizytę w biurze matrymonialnym „Second  hand”, gdzie dorosły już syn, pozostający nadal na garnuszku u rodziców, został zmuszony przez swoją matkę do desperackiego szukania partnerki. Jego reakcje na prezentowane mu kandydatki przechodziły najśmielsze oczekiwania. Zaś drugi skecz opowiadał o synu, który zaprasza swojego ojca na swój homoseksualny ślub. Emocje ojca po wręczeniu przez syna zaproszenia na ślub są bardzo spontaniczne i gwałtowne, dzięki temu powodują, że cała publiczność wybucha śmiechem.

Podsumowując gra aktorska była fenomenalna. Komizm tego występu był na światowym poziomie. Kabaret rozbawił nas do łez.

Dziękujemy za możliwość uczestnictwa w tym widowisku Agencji Art i Panu Sebastianowi Ciupińskiemu.

„Maj zaczyna się we wtorek” jest jak najbardziej godny polecenia wszystkim miłośnikom dobrego humoru.

 

Igor Tułowiecki, Wiktoria Nowak

Klasa 1a