Recenzja ,,Trzech Billboardów za Ebbing Missouri”

Obejrzałam zwiastun. Jakoś nie poczułam zachwytu, ot kolejny jakiś do przesady feministyczny film o kobiecie, co to irytuje wszystkich swoimi wybrykami.
Zapomniałam o ,, Trzech Billboardach za Ebbing Missouri” po paru minutach. Nie na długo.
Nagle wszyscy rozkochali się w tym filmie. Jedna osoba mówiła, że była na nim trzy razy i idzie jeszcze raz, kolejna, że jest nadzwyczaj pouczający i nie dziwi jej, że film zdobył tak wiele nagród.
A ja stałam wśród tego całego tłumu i nie wiedziałam, o co chodzi. Kiedy człowiek nie wie, o co chodzi, to szybko budzi się w nim ciekawość, dlatego, kiedy jak zbawienie wyszła propozycja od szkoły, żebyśmy poszli na ten film, zareagowałam z dużym entuzjazmem.
Reżyser, M. McDonagh, wraz z całą obsadą i dzięki uzyskaniu przychylności zespołu ABBA ( któremu tak spodobał się fragment filmu, że, na prośbę McDonagha, udzielił darmowej licencji na jedną ze swoich piosenek), stworzył film, który wiele osób okrzyknęło najważniejszą produkcją tego roku.
Czy miały rację?
Z pewnością niewiele filmów porusza tak wiele problematycznych tematów, jak odpowiedzialność zbiorowa, rasizm, radzenie sobie z gniewem, istota człowieka, czy sztuczna poprawność polityczna, jednocześnie utrzymując humor i akcję na dobrym poziomie.
Przepraszam… Na świetnym poziomie! ,,Trzy Billboardy” nie pozwalają na zbyt długo zanurzyć się w jednej emocji. Sam reżyser przyznał, że taki miał zamysł. Pragnął, by film był jak prawdziwe życie- ani w stu procentach smutny, ani całkowicie wesoły.
Stąd też wybór aktorki, która zagrała głowną bohaterkę- dla McDonagh’ a Frances McDormand była odzwierciedleniem postaci komiczno- tragicznej.
Muszę przyznać, że ,, Trzy Billboardy”  mnie zachwyciły, mimo że z sali kinowej wyszłam roztrzęsiona, z mokrymi od łez policzkami. Mildred wydaje mi się współczesnym przykładem archetypowej matki cierpiącej, co uważam za bardzo piękne.
Moją radość wzbudził też fakt, że w filmie zagrali dwaj aktorzy, których bardzo lubię- niezastąpiony Woody Harrelson, który wcielił się w rolę szeryfa policji, oraz Peter Dinklage, samymi oczami potrafiący zagrać o wiele więcej uczuć, niż ma centymetrów.
Jedyny aspekt, który mogłabym skrytykować, to duża ilość drastycznych scen w filmie. Spowodowały one we mnie duży konflikt, ponieważ przerażenie sugerowało mi, żebym krytykowała produkcję, a zdrowy rozsądek nawoływał do opamiętania- w końcu te sceny były potrzebne do uzyskania pewnego efektu i ich usunięcie mogłoby zniwelować ważne uczucia uczestniczące w odbiorze filmu.
Bardzo polecam ,,Trzy Billboardy za Ebbing Missouri” każdemu, kto szuka odpowiedzi na to, jaka jest prawdziwa natura człowieka, lubi pośmiać się z czarnych żartów, lub po prostu chce zaobserwować wspaniałą grę wspaniałych aktorów.
Klaudia Korecka, kl. 1A