Refleksje po filmie “Joker”

„Joker” w reżyserii Todd’a Philips’a jest niewątpliwie dziełem złożonym i niebanalnym. Film posiada wiele elementów, które jasno i dobitnie  przypominają o problemach świata, w którym przyszło nam żyć. Przedstawienie ich w „Jokerze”jest niezwykle wartościowe, gdyż prowokuje, zachęca, wręcz zmusza uważnego widza do refleksji nad ludzkim nieszczęściem, niesprawiedliwością, samotnością oraz wadami naszego społeczeństwa – społeczeństwa, które stworzyło Jokera, będącego odbiciem wszystkich traumatycznych doświadczeń Arthura Fleck’a.

Arthur jest postacią, która na przestrzeni opowiedzianej w filmie historii przechodzi przemianę wewnętrzną. Bodźcami tej metamorfozy są wszelkie nieszczęścia, które dotknęły jego osobę. Począwszy od dorastania w rodzinie bez ojca, chorobę, po poczucie wyobcowania, bycia pogardzanym i wykorzystywanym przez społeczeństwo.

            Rzeczywistość widziana oczami bohatera jest depresyjna, smutna, wręcz cyniczna, a ogrom  bólu, którego doświadcza, formuje zniekształcający rzeczywistość pryzmat, przez który coraz częściej spogląda Arthur. Jest to jedyna rzecz, która pozwala mu uciec od świata, ów okular do objęcia, rodzącego się w umyśle protagonisty, szaleństwa. Regularnie doświadczając bólu, Arthur utwierdza się w przekonaniu, iż cały otaczający go świat sprzymierzył się przeciwko niemu. Gdy nieszczęścia i ból przechylają czarę goryczy, bohater staje się Jokerem – wcieleniem chaosu, niemającym celu i żadnego pragnienia. Manifestuje on ból doznany od świata w najbardziej ekspresyjnej i brutalnej formie – mordując ludzi, tym samym zostawiając jedyny (według niego) znaczący ślad swojej nieszczęśliwej egzystencji.

Historia Arthura jest tak przejmująca i niepokojąca, ponieważ film przedstawia naturalistyczną wręcz wizję, ponurej i przytłaczającej rzeczywistości w jakiej może znaleźć się każdy z nas. Kiedy warunki temu sprzyjają, wirus nihilizmu i apatii (podobnie jak bakcyl dżumy) może objawić się niespodziewanie i zmienić człowieka w skorupę pełną doznanego bólu, który eksplodując zbierze żniwo z jednostek skrzywionego systemu, w którym żyjemy, zwanego społeczeństwem. Bo czymże są masowe strzelaniny, czy też zamachy terrorystyczne, jeśli nie ukierunkowaną nienawiścią, która wykiełkowała z krzywd wyrządzonych jednostkom

„Joker” jest także metaforą kondycji społeczeństwa i czasów, w których żyjemy, czasów niepokoju i strachu, którym podświadomie przesiąkamy każdego dnia, widząc nagłówki gazet czy też słysząc o tragediach i problemach  na świecie. Film metaforycznie  przedstawia nasze społeczeństwo, rozwarstwione, przesadnie zindywidualizowane, pogrążone w egocentryzmie, niepokoju i niezadowoleniu. Świat, gdzie serdeczność często bierze się za działanie podszyte złymi intencjami, gdzie bardziej od człowieka  nasze myśli zaprzątają zwały powiadomień na telefonach czy też statystyki naszych wirtualnych alter – ego. Takie relacje częstokroć prowadzą do wyrządzania innym (często nieświadomie) rozmaitych krzywd,  a gdzie pojawia się ból, tam rodzi się Joker.

Ignacy Kruk 2e