Wycieczka do Krakowa

23 maja wyruszyliśmy na wycieczkę klasową do Krakowa. Wraz z nami (IA) w podróży uczestniczyła klasa IE ,oraz bardzo wytrwałe nauczycielki: p. Halina Lejczak, p. Ewelina Zwolińska i p. Luiza Morcinek. O 4.45 wszyscy stawiliśmy się na zbiórce przy Placu Kombatantów, a o 5.30 byliśmy już w drodze.
Do naszego hostelu dotarliśmy około godziny 12.00. Ku zdziwieniu większości osób, był on bardzo zadbany, przytulny i położony blisko centrum miasta. Rozpakowaliśmy się, odpoczęliśmy chwilę i wyszliśmy odwiedzić Stare Miasto. Na pierwszy ogień poszedł Kościół Mariacki. Jako, że już na plantach spotkaliśmy się z naszą przewodniczką, która wręczyła nam słuchawki, żebyśmy lepiej ją słyszeli, nie było większego problemu z organizacją i rozpoczęciem zwiedzania. Mogliśmy ujrzeć ołtarz wykonany przez Wita Stwosza, witraże Stanisława Wyspiańskiego czy Józefa Mehoffera oraz wiele innych ciekawych zabytków- i to w jednym Kościele! Po pierwszej atrakcji, przyszedł czas na drugą, mianowicie mieliśmy sposobność zjeść obiad w słynnej „Jamie Michalika”- najsławniejszej kawiarni artystycznej o ponad stuletnich tradycjach literackich! Nie dość, że jedzenie było smaczne, ale wystrój i atmosfera to dopiero coś! Po pysznym posiłku przyszedł czas na Muzeum Historyczne Miasta Krakowa w Podziemiach Rynku. Tam również prowadziła nas Pani przewodnik. Mogliśmy podążać z nią śladem europejskiej tożsamości Krakowa. Zaobserwowaliśmy jak zmieniało się miasto na przestrzeni wieków, wystawy zawierały dużo osobistych rzeczy ludzi średniowiecza np. grzebieni, butów, zabawek czy igieł. Wszystko wykonane było niezmiernie ciekawie i solidnie, nie sposób było się tam nudzić. Będąc już w Sukiennicach trafiliśmy od razu do Muzeum Narodowego, gdzie mogliśmy podziwiać galerię sztuki polskiej XIX w. Najpierw trafiliśmy do „sali Bacciarellego” potem zobaczyliśmy dzieła tak wybitnych malarzy jak; Michałowski, Siemiradzki czy Chełmoński. Wszyscy byliśmy zadowoleni mogąc oglądać legendarne dzieła, nie tylko w podręcznikach od historii czy języka polskiego. Pod koniec dnia trafiliśmy na wystawę również Muzeum Narodowego, lecz już nie malarstwa tylko literatury, a mianowicie Pani Wisławy Szymborskiej. Ekspozycja zatytułowana była „Szufladą Szymborskiej” z racji tego, iż poetka lubowała się w szufladach. Miała ich w swoim domu multum, czego odzwierciedleniem jest wystawa, złożona z wielu szafek, szuflad, pudełeczek, które zachęcają nas do otworzenia, pomyślenia, poszukania czegoś samemu. Zobaczyliśmy książki Pani Wisławy, jej zapalniczki, prywatne zdjęcia, figurki, popielniczki a nawet nagrodę Nobla. Koniec, końców wszyscy wyszli z muzeum zmęczeni całym dniem zwiedzania, a jednocześnie zadowoleni z tego, że udało im cię tak wiele zobaczyć i jeszcze więcej nauczyć. Panie nauczycielki postanowiły nas nagrodzić, za to, że dzielnie znieśliśmy taką porcję wiedzy i kilometrów, więc wróciliśmy do hostelu, chwilę odpoczęliśmy i podzieliliśmy się na dwie grupy. Silniejsi poszli do Galerii Krakowskiej, Ci bardziej zmęczeni zostali aby odpocząć. Przed 22.00 byliśmy już wszyscy razem w naszym „tymczasowym mieszkaniu” i trwaliśmy w kamiennym śnie.
W niedzielny poranek wszyscy z trudem powstawaliśmy, zjedliśmy bardzo dobre śniadanie i z pogodą ducha wyruszyliśmy w poszukiwaniu nowych atrakcji, nauk i przygód. Znów przespacerowaliśmy się plantami i trafiliśmy do Teatru im. Juliusza Słowackiego. Z zewnątrz wydał się wszystkim majestatyczny, lecz to co zobaczyliśmy w środku dopiero zaparło nam dech w piersiach. Wspaniała kurtyna wykonana przez Henryka Siemiradzkiego wydała się jeszcze bardziej godna uwagi niż na zdjęciach. Zresztą nie tylko ona, sam wystrój widowni, scena czy loża- zwłaszcza cesarska pochłonęła uwagę nas wszystkich. Do tego byliśmy również w garderobie wielkiego aktora Ludwika Solskiego. Po tej dawce wrażeń przyszedł czas na jeden z najlepszych punktów programów, a mianowicie znów Muzeum Narodowe, ale tym razem udaliśmy się do Gmachu Głównego. Tam zapoznaliśmy się, ze sztuką polską XX w. Ku naszemu zaskoczeniu trafiliśmy na wystawę „malarki ciszy”- Olgi Boznańskiej, której obrazy jak się okazało,właśnie wróciły z Warszawy. Oprócz nich zapoznaliśmy się z owocami twórczości np. Jonasza Sterna, bardzo ciekawego twórcy, Stanisława Wyspiańskiego, Jerzego Beresia czy Józefa Pankiewicza. Z wystawą zapoznała nas inna już Pani przewodnik, lecz wcale nie gorsza. Zaciekawiła chyba wszystkich, później zgodnie stwierdziliśmy, że była stworzona do tej pracy! W drodze powrotnej wstąpiliśmy do domu Mehoffera- również części Muzeum Narodowego. Wszystkie meble, obrazy, szafki czy poduszki były w bardzo dobrym stanie, obejrzeliśmy cały dom, który niezwykle nas urzekł i skierowaliśmy się w stronę Krakowskiego Rynku. Tam otrzymaliśmy godzinkę wolnego, by udać się na obiad. Potem spotkaliśmy się pod Pomnikiem Mickiewicza i udaliśmy się na Wawel gdzie było bardzo ciekawie.
Po zwiedzeniu Wawelu, część grupy została tam na mszy a druga połowa udała się do hostelu odpocząć i nabrać sił na wieczorne wyjście do miasta. Około 20.00 kilka osób udało się z Panią Morcinek i Panią Zwolińską, na Stary Rynek. Tam każdy chodził indywidualnie. Po godzinie wróciliśmy, aby położyć się spać. Wszyscy posnęli, zmęczeni długim dniem.
Trzeciego dnia musieliśmy się spakować, czas ten dłużył się i upłynął w ciszy, ponieważ nikt nie chciał wyjeżdżać z tego cudownego miasta. Walizki pozostawiliśmy w pokojach i udaliśmy się zwiedzić Obszar Kazimierza. Najpierw Kościół Paulinów na Skałce, w którym mieliśmy okazję zobaczyć też groby Stanisława Wyspiańskiego czy Czesława Miłosza. Następnie wolnym krokiem udaliśmy się do synagogi z wystawą na temat kultury żydowskiej. W poniedziałek, poza zwiedzaniem dzielnicy Kazimierz, mieliśmy szansę uczestniczyć we wstrząsającej wystawie w dawnym obozie koncentracyjnym Auschwitz – Birkenau,
do którego udaliśmy się w drodze powrotnej z Krakowa.
Oprowadzanie, podobnie jak większość punktów wycieczki, odbyło się pod przewodnictwem przewodniczki wyposażonej w mikrofon, przekazujący sygnał do otrzymanych na miejscu odbiorników z zestawami słuchawkowymi. I tutaj muszę wskazać pierwszy plus dla organizacji muzeum, ponieważ odbiorniki, w porównaniu do tych, które otrzymaliśmy w Krakowie, były znacznie lepszej jakości, przez co nie mieliśmy do czynienia z zakłóceniami i ewentualnym bólem uszu. Sama przewodniczka, również okazała się być kompetentną znawczynią tematu, która bezbłędnie przekazywała informacje.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od cieszącej się niesławą bramy “Arbeit macht frei”, a potem ruszyliśmy poprzez kolejne bloki zawierające dołujące eksponaty, związane z historią tragedii więźniów. Każdy z dawnych bloków zawierał informacje o konkretnych działaniach obozu, takich jak grabież dobytku, selekcja transportów więźniów, czy los dzieci. W połączeniu z przerażającymi przykładami eksponatów, m .in. podwójnym pomieszczeniem ze stertą ludzkich włosów, daje piorunujący efekt. Większość z nas „rozkleiła” się już w drugim z odwiedzanych bloków, co nie uszło uwadze przewodniczki, która ucieszyła się z naszej wrażliwości, wspominając o innych grupach młodzieży nie poruszonych w żadnym stopniu. Następnym, po blokach mieszkalnych punktem programu był blok więzienny z sądem doraźnym i placem egzekucyjnym, po czym udaliśmy się do komory gazowej z krematorium. Po zwiedzeniu obozu macierzystego, autokarem udaliśmy się do części Birkenau, gdzie mieszkali jeńcy radzieccy. Zmęczeni, udaliśmy się do Jeleniej Góry, gdzie byliśmy około godziny 24.

Sara Górska
Wiktor Zajas 1A